Pisząc o Monice i Adrianie, nie mogę pominąć jednego dość istotnego faktu. Mianowice tego jak się poznaliśmy. To było nieco ponad dwa lata temu na jednym ze ślubów, na którym miałem przyjemność robić zdjęcia (pozdro Aga!, pozdro Bartek!). Czasami tak się składa, że jak już kogoś znam z otoczenia to Para Młoda decyduje się "usadowić" mnie przy stole razem z zaproszonymi gośćmi. Naprzeciwko mnie siedział Adrian a tuż obok Monika. Tak od słowa do słowa... Mam nadzieję, że Adrian się nie obrazi, ale pozwolę sobie tutaj przytoczyć ugrzecznioną, delikatnie zmodyfikowaną rozmowę między nami, jaka miała miejsce jakiś czas po tym ślubie.

A: Jak się dowiedziałem, że u Agi i Bartka będę siedział na przeciwko fotografa, to ucieszony nie byłem.

P: Nie? 

A: Przyjdzie i zacznie mi marudzić o tych swoich zdjęciach, aparatach. Niewiele mnie one interesują. O czym my mamy ze sobą gadać?

P: :D 

A: ....w sumie to dalej nie mamy o czym.

P: :D...a wiesz kto wymyślił triatlon?

Kiedy zaczynałem robić zdjęcia ślubne nie zakładałem, że tym sposobem poznam ludzi, których po pewnym czasie zacznę nazywać prawdziwymi przyjaciółmi. Życie bywa zaskakujące :)

Informacyjnie: ślub się odbył w Ciechanowie, a wesele w domu weselnym Magnat we Władysławowie (byłem przekonany, że jest tylko jedno Władysławowo...jest ich 12)

Plener: polanka na gdańskiej Matarnii, tuż obok torów PKM. Enjoy!

 Zawsze, kiedy mam już przygotowany materiał do wrzucenia na stronę, staram się ubrać w słowa historię pokazaną na zdjęciach. Pisarz ze mnie marny i czasami zajmowało mi to dość dużo czasu, nim wystukałem na klawiaturze te parę zdań.  Tym razem jest inaczej, znacznie łatwiej.

Kuba to mój kuzyn i znam go od zawsze. Spędziliśmy ze sobą tyle czasu, że nie sposób tego zliczyć i pewnie dlatego do zdjęć poniżej mam mnóstwo sentymentu, bo dla mnie to naprawdę wielkie wyróżnienie móc uwiecznić na zdjęciach ślub Kuby i jego teraz już żony Sandry :) Są takie śluby, na których warto po prostu być. Patrzeć, podglądać, chłonąć te emocje i wciskać spust migawki. I to był taki właśnie ślub, gdy robienie zdjęć to przyjemność. Gdy z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to co mam napisane na wizytówce nie jest tylko pustym frazesem. Sandro, Kubo...z naprawdę wielką satysfakcją prezentuję to co poniżej. Dzięki!

Ślub odbył się w Ukcie w samym sercu Mazur. Zabawa weselna w kapitalnie położonym nad samym jeziorem (w sumie na Mazurach to nie jest to takie  trudne) w Jabłoni k.Pisza ośrodku Lake Resort.

Grał REWELACYJNY zespół Akustyczni z Białegostoku. Jakby ktoś szukał to: TUTAJ ich facebooczek.

Plener to gdańskie śródmieście i gdyńska plaża na Babich Dołach. Enjoy (:

Copyright © Paweł Kozera 2015
Projekt i wykonanie: Mateusz-Peszko.pl

PL | EN